Pasażerowie promu Stena Line utknęli w Szwecji po incydencie podczas cumowania w Karlskronie. Wszystko zaczęło się od pęknięcia cumy rufowej na promie Stena Spirit, a skutki szybko objęły kolejne rejsy i doprowadziły do dużych utrudnień po obu stronach Bałtyku. Część podróżnych przez wiele godzin pozostawała bez jasnych informacji o dalszym przebiegu podróży.
W środę rano podczas cumowania promu Stena Spirit w Karlskronie pękła cuma rufowa. W połączeniu z silnym wiatrem doprowadziło to do zmiany pozycji jednostki, dlatego konieczna była asysta holownika, który bezpiecznie doprowadził prom do nabrzeża.
Na pokładzie znajdowało się 489 pasażerów. Armator przekazał, że doszło do uszkodzeń statku, ale nie są one na tyle poważne, by zagrażały bezpieczeństwu konstrukcyjnemu jednostki.
Pasażerowie skarżyli się na brak informacji
Problemy jednego promu szybko przełożyły się na cały rozkład kursów na trasie Karlskrona – Gdynia. Rejsy Stena Spirit zostały odwołane, a statek pozostał przy nabrzeżu w Karlskronie.
Najwięcej emocji wzbudził jednak nie tylko sam incydent, ale też sposób informowania podróżnych. Z relacji pasażerów wynika, że wiele osób przez długie godziny czekało w niepewności, nie wiedząc, kiedy i w jaki sposób wrócą do Polski.
Jedna z osób relacjonowała na portalu społecznościowym: „Wsadzili nas na niesprawny prom, dalej siedzimy w restauracji i czekamy. Mieli nam dać kabiny, żeby się przespać. Jest godzina 4 rano, a my dalej nie wiemy, co się dzieje”.
Inni pasażerowie zwracali uwagę, że sytuacja była szczególnie trudna dla rodzin z dziećmi. Podróżni skarżyli się, że od wielu godzin czekali bez konkretnych informacji, a dzieci spały na podłodze, podczas gdy część osób z późniejszego rejsu została przewieziona autobusami do hoteli.
Chaos po obu stronach Bałtyku
Utrudnienia dotknęły również rejsów z Gdyni. Incydent w szwedzkim porcie wywołał efekt domina, który wpłynął na kursowanie kolejnych jednostek Stena Line na tej trasie.
W komunikacie armator poinformował, że pasażerowie mogą wrócić do Gdyni we własnym zakresie, a zwrot kosztów ma nastąpić po złożeniu reklamacji. Przewoźnik zaproponował również transport autobusowy z Karlskrony do Ystad i Trelleborga, skąd podróżni mieli kontynuować podróż innymi promami do Świnoujścia, a następnie autobusem do Gdyni.
Rozważany był także rejs promu Stena Ebba z Karlskrony do Gdyni, jednak na etapie komunikatu nie był on jeszcze potwierdzony. To tylko potęgowało niepewność wśród osób czekających na powrót.
Źródło/Fot: Stena Line, Trojmiasto.pl




