Czterech obywateli Szwecji zostało zatrzymanych po brutalnym rozboju, do którego doszło na ul. Stągiewnej w Gdańsku. Według śledczych sprawcy grozili pokrzywdzonemu nożem, zabrali mu telefon i pieniądze, a potem zmusili go do wypłaty gotówki z bankomatu.
Do zdarzenia doszło w Gdańsku, gdzie grupa mężczyzn miała zaatakować przechodnia i dopuścić się rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Sprawcy nie tylko mieli ukraść ofierze telefon oraz gotówkę, ale również przejąć jego kartę płatniczą i wypłacić z konta kolejne pieniądze.
Sprawą natychmiast zajęli się kryminalni z komisariatu w Śródmieściu. Funkcjonariusze przeanalizowali zdobyte informacje, zabezpieczyli monitoring miejski i rozpoczęli intensywne działania operacyjne, które doprowadziły ich do podejrzanych.
Zatrzymanie na lotnisku po rozboju w Gdańsku
Policjanci ustalili nie tylko tożsamość sprawców, ale także termin ich wyjazdu do Szwecji. W miniony piątek kryminalni ze Śródmieścia razem z funkcjonariuszami z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku pojechali na lotnisko, gdzie przygotowano akcję zatrzymania.
W działania zaangażowali się również funkcjonariusze Straży Granicznej. To właśnie tam doszło do zatrzymania czterech obywateli Szwecji, którzy mieli odpowiadać za wcześniejszy atak na przechodnia. Zatrzymani mają 23, 19, 18 i 17 lat.
Mężczyźni zostali przewiezieni do komisariatu, a następnie doprowadzeni do Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście w Gdańsku. Usłyszeli zarzuty rozboju z użyciem noża, a prokurator wystąpił o zastosowanie wobec nich środka zapobiegawczego.
Sąd przychylił się do tego wniosku i wszyscy zatrzymani trafili na trzy miesiące do aresztu. To środek, który ma zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania i uniemożliwić podejrzanym ucieczkę z kraju.
Grozi im nawet 20 lat więzienia
Za rozbój w Polsce grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności. W przypadku, gdy sprawca posługuje się nożem, odpowiedzialność karna jest jeszcze surowsza.
W tej sprawie śledczy wskazują właśnie na użycie noża, dlatego podejrzanym może grozić nawet 20 lat więzienia. O ich dalszym losie zdecyduje sąd.
Źródło/Fot: Pomorska Policja




