Zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych nie kończy się na drogach. Przekonał się o tym 33-letni mieszkaniec Redy, który został zatrzymany podczas kierowania skuterem wodnym, mimo obowiązującego go sądowego zakazu. Tego samego dnia policyjni wodniacy interweniowali też wobec 20-latka, który prowadził jacht po alkoholu na Motławie.
Policyjne kontrole na wodzie pokazały, że przepisy obowiązują nie tylko kierowców samochodów, ale również osoby poruszające się sprzętem wodnym. W jednym przypadku chodzi o złamanie sądowego zakazu, w drugim o prowadzenie jachtu pod wpływem alkoholu.
W poniedziałek policjanci komisariatu wodnego zatrzymali 33-latka z Redy, który kierował skuterem wodnym. Podczas sprawdzania jego danych wyszło na jaw, że mężczyzna ma sądowy zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi, obowiązujący aż do września 2026 roku.
To oznacza, że odpowie za złamanie orzeczonego przez sąd zakazu. W takim przypadku przepisy przewidują karę do 5 lat pozbawienia wolności.
Dwie poważne interwencje wodniaków
Do kolejnej interwencji doszło na rzece Motława. Uwagę policjantów zwrócił 20-latek z Pisza, który sterował jachtem i nie zastosował się do sygnalizacji przy kładce obrotowej, po czym wpłynął pod nią.
Podczas kontroli okazało się, że sternik był pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało 0,6 promila, co może mieć dla niego bardzo poważne konsekwencje.
Za kierowanie pojazdem w ruchu wodnym w stanie nietrzeźwości grozi do 3 lat więzienia, grzywna oraz sądowy zakaz kierowania pojazdami. To kolejny przypadek pokazujący, że lekceważenie przepisów na wodzie może zakończyć się nie tylko mandatem, ale także sprawą karną.
Policja przypomina, że zasady bezpieczeństwa obowiązują również na akwenach i rzekach. Dotyczy to zarówno trzeźwości, jak i respektowania wydanych przez sąd zakazów, niezależnie od tego, czy chodzi o samochód, łódź czy skuter wodny.
Źródło/Fot: Pomorska Policja




